poniedziałek, 14 lutego 2011

186. Finlandia

O pocztówce wiem tylko tyle, że jest ładna, że jest autorstwa Marji Liisy Lindell, i wydana przez www.ifolor.fi (byłam tam, a co!). Wszelkie informacje są albo po fińsku i ich nie rozumiem, albo nie umiem szukać - czyli i tak nie wiem nic ^^
Pocztówka bardzo ładna, z serii, która mi się podoba. Czasami tak mam. No i nie wspomnę o tym, że doszła w kopercie, a w kopercie była japońska herbatka Sencha :) Oj i wspomniałam ^^

Hyvää ystävänpäivää

wtorek, 8 lutego 2011

185. Malezja

Znalazłam! Znalazłam moją Malezję szukając wyników badań.
Także przedstawiam Malezję. Ale nie byle jaką.
Nie dość, że moja pierwsza, to jeszcze z oficjalnego spotkania postcrosserów z Malezji w 2010 :)
Szkoda, że nie jest to moja oficjalna pocztówka, ale ważne, że jest.

Z tego wszystkiego nie wiem, czy pisać czy nie pisać? A napiszę!
Kuala Lumpur (błotnisty zbieg) to stolica Malezji i jej największe miasto. Na pocztówce piękny nocny widok i.. oświetlone Petronas Twin Towers – bliźniacze wieże. Mają wysokość 452 m. Są to jedne z najwyższych budowli (wież) świata. Wieżowce z Malezji zachowały tytuł najwyższych bliźniaczych wież świata i budowli zbudowanych przed końcem XX wieku. Wieże Petronas Towers były najwyższymi budynkami świata (nie licząc iglicy) od roku 1998 do 2004. Dwa drapacze chmur są połączone mostem o długości 58 m na poziomie 41. i 42. piętra.

niedziela, 6 lutego 2011

184. Australia

Pocztówka przyleciała do mnie z Australii, co widać ;)
Miałam ją w swoich favach i nie jest ona oficjalną pocztówką, więc bardzo się cieszę :)

Kata Tjuta to grupa 30 monolitów (zazwyczaj geologiczny twór pojedynczego bloku skalnego), których wygląd z oddali przypomina leżącą kobietę (stąd też inna nazwa "Olga"). Zbudowane są z prekambryjskich, bardzo zwietrzałych skał, najwyższy z nich wznosi się na wysokość 1096 m n.p.m., około 450 m nad poziom pustyni.Aborygeńska nazwa Kata Tjuta oznacza dosłownie "wiele głów" i według wierzeń miejscowych plemion jest to miejsce święte, w którym często odprawiane były rozmaite ceremonie. Między innymi było to miejsce publicznych sądów i często publicznego wykonania wymierzonych kar. Na przykład, molestowana kobieta mogła po uzyskaniu wyroku przebić dzidą nogę winowajcy.

Uluru ma ponad 300m wysokości i 8 km obwodu. Przez długi czas był uważany za największy monolit na świecie. Teraz wiadomo, że jest to nieprawda, nawet nie wiadomo, czy naprawdę jest monolitem...
Uluru po raz pierwszy zostało opisane przez podróżnika Ernesta Gilesa w 1872 jako "zadziwiający kamyk" (ang. the remarkable pebble).
Zbudowane z prekambryjskich piaskowców (arkozy), zawierając różne minerały, Uluru wydaje się zmieniać kolory w zależności od padającego światła. Czerwonawy kolor skały powoduje tlenek żelaza (III) na jej powierzchni, co jest naturalne w wypadku skał zawierających wiele tlenków żelaza w swoim składzie, lecz w tym wypadku może być podkreślane przez gładką powierzchnię skały i warunki oświetlenia.
Jest to święte miejsce dla miejscowych aborygenów, w jaskiniach u podnóża skały znajduje się wiele malowideł ściennych. Nazwa "Ayers Rock" została nadana przez europejskich osadników na cześć premiera Australii Południowej sir Henry'ego Ayersa. Tradycyjną, aborygeńską nazwą jest "Uluru" i od lat 80. XX w. jest to oficjalna nazwa tej skały, choć wiele osób nadal nazywa ją Ayers Rock.
W 1985 rząd Australii oddał prawo własności Uluru miejscowym aborygenom, plemieniu Anangu, które oddało ją rządowi w 99-letnią dzierżawę. W miejscu tym utworzono mający 1325 km² park narodowy (ang. Uluru – Kata Tjuta National Park) do którego należą zarówno Uluru jak i Kata Tjula. Park został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO

piątek, 4 lutego 2011

183. Islandia

Moja perełka, prawda, że cudowna?
Otrzymana w ramach swapu, pierwsza kartka z Islandii.
Islandia dla mnie i dla mojego męża była, jest i będzie wielkim marzeniem. I nawet coś tam po cichu zaczęliśmy działać w sprawie.. oj ale ciii, nie zapeszajmy.

Wodospad Dettifoss, bo właśnie on znajduje się na pocztówce, to ogromny wodospad, jeden z największych w Europie pod względem natężenia przepływu. Znajduje się w północno-wschodniej części Islandii. Rzeka Jökulsá á Fjöllum spadająca z wodospadu musi pokonać 44 metry wysokości i wpada do początkowo wąskiego kanionu, który później się poszerza.Woda spływająca z wodospadu wytwarza bardzo silną energię.

Dettifoss jest wspaniałą atrakcją Islandii, wielu turystów przyjeżdża zobaczyć, jak szarawa woda zmieszana ze żwirem i piaskiem z wielkim hukiem wpada do kanionu, tworząc przy tym niezwykłe widoki i wspaniały krajobraz. Turyści przyjeżdżający zobaczyć wodospad z bliska zawsze wracają stamtąd mokrzy, ale równocześnie bardzo zadowoleni.Sama byłabym zadowolona, mogąc obejrzeć coś tak cudownego.

wtorek, 1 lutego 2011

182. Australia

Chciałam dzisiaj zaprezentować taki mały Raj na Ziemi.
Whitesunday to największa wyspa w grupie Whitesunday Islands. Na tej rajskiej wyspie istnieje odcinek "Whitehaven Beach" - psy nie mają tutaj wstępu, a palenie jest całkowicie zabronione. Ja się nie dziwię.
Można dostać się tutaj drogą morską, z największych portów Oueensland.
Ja to chcę zobaczyć!

niedziela, 23 stycznia 2011

181. Japonia, Tokio

Nocny widok na tokijski dworzec główny. Został zaprojektowany przez Kingo Tatsuno, ojca nowoczesnej architektury w Japonii, w 1914r.
Wiecie co? Szukając informacji na temat dworca w Japonii, znalazłam dość ciekawy artykuł:
Tak więc w Japonii miałem okazję przemieszczać się rowerem, samochodem, taksówką, autobusem, ale chyba najczęściej po szynach, czyli pociągami i metrem. Każda z tych metod podróżowania dostarczyła mi nie lada emocji. Tutaj chciałbym opowiedzieć o tym jak wygląda podróż pociągami i metrem. Jeśli twoje wyobrażenie o pociągach ogranicza się do naszego zaśmierdziałego PKP to od razu mówię, że czytanie tej historii może mieć traumatyczne skutki.

 

JR - czyli japońskie koleje

Dobrze, że nie podróżowałem samotnie bo już samo kupno biletu byłoby dla mnie "Mission Immposible". Wszystko jakieś takie skomplikowane. Same dworce są raczej normalne i nie szokują wyglądem. Nie są nowe, a przy ich obłożeniu, zakładam, ciężko jest przeprowadzać remonty. Wszystko jest jednak nienagannie czyste i zadbane. Ani jeden wagon, ani jedna ściana na przystankach nie została pomalowana sprejem, markerem ani choćby małym niewinnym mazakiem. Nic! Wniosek nasuwa się jeden, kiboli to oni muszą mieć zakompleksionych. Do tego dosłownie wszędzie pełno automatów z zimnymi oraz ciepłymi napojami, przekąskami, słodyczami oraz papierosami. Dodatkowo w centrach miast stacje połączone są z centrami handlowymi.

Mówiąc o normalności japońskich stacji kolejowych, wyjątkiem może być chyba główna stacja w Tokio. Przejście z jednego peronu na drugi zajęło mi ponad 30 minut. Nasz biedny, szary jak papier toaletowy Dworzec Centralny w Warszawie wygląda przy tym jak zdewastowany i zapomniany przystanek autobusowy. Dodatkowo nie trzeba płacić za skorzystanie z toalety, która rzadko kiedy śmierdzi, a papieru toaletowego nigdy nie brakuje! Rozpieszczają ich tam.

Czekamy na pociąg kiedy to moja towarzyszka wskazuje mi dwie stopy namalowane na podłodze i sugeruje na nie stanąć. Tak też robię. Pociąg podjeżdża i kolejny durny uśmiech maluje się na mojej zdumionej twarzy. Drzwi otwierają się idealnie naprzeciw tych niepozornie namalowanych stóp! U mnie na wiosce pociąg nie raz zatrzymuje się kilkaset metrów za peronem bo maszynista trochę źle oblicza długość hamowania, a tu proszę.

Wchodzimy. Już nie ma gdzie usiąść tak więc grzecznie stoimy. Jako że ani ja, ani Japończycy koszykarzami nie są tak więc uchwyty są na idealnej dla mniej wysokości. Gdziekolwiek bym nie spojrzał wiszą kolorowe banery reklamowe, a dodatkowo w paru miejscach ekrany LCD gdzie na okrągło puszczają reklamy. Czułem się jakbym oglądał blok reklamowy na Polsacie w przerwie filmu.

Dwie kolejne stacje i już nie miałem czym oddychać. Tyle nieziemsko stłoczonych ludzi to widziałem tylko przy otwarciu Media Markt.

Jeśli chodzi o dokładność japońskiej kolei to stawiam 5 z plusem. Naliczyłem tyle spóźnień co w naszym PKP odjazdów na czas – żadnych! Dokładność godna podziwu.

Innym razem siedzę sobie spokojnie z moją towarzyszką kiedy to Ona nagle zaczyna się rozglądać nerwowo i każe się natychmiast ewakuować do innego przedziału. Tak też robię posłusznie, ale oczywiście pytam cóż to takiego strasznego się stało, że musieliśmy uciekać. Jak się okazało był to przedział tylko dla kobiet. Podobno miały miejsce przypadki molestowania kobiet w zatłoczonych wagonach i dlatego zdecydowano się na uruchomienie takich specjalnych wagonów przeznaczonych wyłącznie dla Pań.

Z obserwacji mogę stwierdzić, że podróż pociągiem w Japonii służy do dosypiania, słuchania muzyki lub też wysyłania maili. Ogólnie przyjęta jest zasada nie dzwonienia w pociągach, żeby nie przeszkadzać innym pasażerom. Kanarów nie mają, jako że dostanie się do pociągu bez biletu jest praktycznie niemożliwe. Wchodzisz i wychodzisz przez specjalne bramki. Bez ważnego biletu owe bramki zaczną wydawać dziwne dźwięki, a wtedy masz poważny problem jeśli nie wymyślisz sensownego wytłumaczenia.

Sieć metra oraz kolei jest niezwykle rozbudowana, dzięki czemu możliwe jest dostanie się prawie wszędzie bez potrzeby posiadania samochodu. Na podstawie mojego doświadczenia w podróżowaniu po Japonii, stwierdzam że przemieszczanie się pociągiem stanowi idealne rozwiązanie dla turystów. Na dłuższych dystansach rozważyć można podróż autokarem jako ekonomiczniejsze rozwiązanie.
[źródło]

Tak się zaczytałam, że prawie zapomniałam napisać notatki. Ale notatki nie będzie - będzie za to ten artykuł, poczytajcie więcej ;)
Ja chcę do Japonii!

piątek, 21 stycznia 2011

180. Rosja, Moskwa

Żeby nie było, dodaje z premedytacją ;)

W czasie mojej stagnacji blogowej i takiego zniechęcenia dostałam dość dużo pocztówek. I trochę się pogubiłam, a co gorsza, schowałam gdzieś kilka ślicznych pocztówek "by się nie zgubiły". Żeby nie było - zgubiły się. Tak, tak,mam sklerozę. Diabeł ogonem nakrył. I to takie nowe, bo jedna z Malezji (moja pierwsza!). No nic, a wracając do tej pocztówki...


Stadion Łużniki otwarty został 31 lipca 1956,  rozgrywają tutaj swe mecze m.in. Spartak Moskwa i Torpedo Moskwa. Nazwa obiektu pochodzi od terenu, który jest dość grząski, podmokły i bagienny.
Stadion jest zaopatrzony w inny rodzaj murawy, a dokładniej sztuczną trawę, która jest podgrzewana. Moc jupiterów wynosi niecałe 1500 luksów. W skład kompleksu sportowego na Łużnikach wchodzą m.in.: baseny, korty tenisowe, hale sportowe, lodowiska i inne obiekty. Krzesełka zainstalowane na stadionie, kolorami przypominają tęcze. Zostały dostarczone przez firmę Inteco, należącej w 99% do Jeleny Baturiny, żony mera Moskwy Jurija Łużkowa

To tutaj 20 października 1982 roku miała miejsce katastrofa, o której głośno nie było, a która była dość istotnym chuligańskim wybrykiem. To tutaj zginęło oficjalnie ok. 60 osób. Oficjalnie, bo prasa tak mało o tym pisała.. Teraz (miejmy nadzieję) warunki się poprawiły i w 2013, kiedy odbędą się tutaj Mistrzostwa Świata w lekkoatletyce nie dojdzie do żadnego nieprzyjemnego incydentu.

środa, 12 stycznia 2011

179. Niemcy

Oficjalny Hamburg :) W rzeczywistości ładniejsze kolory ma ;)
Chociaż nie lubię multi, to jednak tutaj to wygląda nawet dość ciekawie.

Hamburg to jeden z 16 krajów związkowych Republiki Federalnej Niemiec a także drugie, co do wielkości oraz liczby mieszkańców miasto Niemiec. Hamburg posiada, więc status miasta w randze osobnego landu. 
Komuś, kto nie zna tego miasta może się ono kojarzyć z prostytucją oraz półświatkiem Reeperbahnu. Głośna dzielnica czerwonych latarni nie przysparza miastu dobrej sławy. Pomimo tej złej opinii Hamburg ma jednak wiele do zaoferowania. Jedynie trzecia część ogromnego terytorium miasta jest zabudowana. Ogromu zieleni tego miasta trudno szukać wśród innych metropolii Niemiec.
W krajobrazie Hamburga z lotu ptaka dominują parki, jeziora oraz kanały o brzegach obsadzonych drzewami. Władze miejskie wedle przyjętej przez siebie zasady corocznie sadzą dwa tysiące nowych drzew. W efekcie prawie każda ulica miasta tonie w zieleni, co wpływa korzystnie na czystość powietrza, którym oddychają jego mieszkańcy. Warto także wspomnieć, że Hamburg posiada 2302 mostów, a więc więcej niż w Wenecji i Amsterdamie łącznie. W słoneczne dni warto wybrać się na spacer do jednego z licznych miejskich parków lub też zdecydować się na wycieczkę promem po okolicznych jeziorach i kanałach oraz porcie. To wszystko sprawia, iż trudno uwierzyć, że Hamburg jest drugim, co do wielkości po Berlinie miastem przemysłowych Niemiec. [źródło]

wtorek, 11 stycznia 2011

178. Holandia

Oficjalna z Holandii. Przedstawia to, co holenderskie. Takie symbole. Rowery, kolory, tulipany i takie tam...
Ale ja bym chciała napisać trochę o Stroopwafel. 
Co to do cholery jest? Ostatnio usłyszałam takie pytanie. Ano, są to holenderskie wafle z syropem :) Na jeden stroopwafel składają się dwie okrągłe, waflopodobne warstwy oraz nadzienie z syropu, brązowego cukru i masła pomiędzy nimi. Do nadzienia mogą zostać dodane substancje smakowe, np. cynamon, karmel czy wanilia. Cholerstwo jest dobre, ale bardzo, bardzo słodkie. Przywiozła mi je koleżanka z Holandii :) (Prosiłam co prawda o tulipany, ale lepszy rydz niż nic). Wszyscy się tym zajadaliśmy, i to właśnie te wafle opanowały jakoś moją tremę przed ślubem :)
Także kartka może i pospolita, ale wywołała przyjemne wspomnienia.

sobota, 8 stycznia 2011

177. Tajwan/Kambodża

Oficjalna pocztówka, jaką dostałam, została wysłana z Tajwanu, przedstawia małą wioskę w Kambodży, skad pochodzi rodzicielka nadawcy. To tak apropo dzisiejszych roztopów za oknami.
Tak, wiem, nie pisałam bardzo dawno. I tak jest, wstyd mi niesamowicie.
Ale... nie mam w tym momencie serca nawet do pc :(
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...